Alpejski trekking i coś więcej

Przyszła pełnia lata i niemal pewne, że nasi przyjaciele kolejny raz powspinanią się w Alpach. Właśnie już tam są i przesyłają - obok pozdrowień - SMS-owe informacje, stanowiące swoisty, reporterski dziennik wyprawy. Za aprobatą autora, ks. Jacka zamieszczam poniżej chronologicznie nadsyłane komunikaty. Chciałoby się odpisać, że zazdrościmy im tych pięknych chwil. Może kiedyś i nam przydarzy się choćby spacer po alpejskich ścieżkach. Tymczasem życzymy wspaniałego przeżywania wspinaczkowych emocji i szczęśliwego powrotu.

Nasze życzenia zostały spełnione. Mont Blanc zdobyty, a poza tym wrażeń i wspaniałych chwil spędzonych na graniach rozświetlonych promieniami słońca, wschodzącego spod oceanu obłoków kryjących doliny, co niemiara. Alpejczycy dziękują za pozdrowienia i zapraszają do obejrzenia galerii fotografii dokumentujących wyprawę.

alpy_2010_min.jpg

11 lipca   14:18
Wyruszylismy. Kierunek: dolina Sass. Bus zapakowany po brzegi i oczywiscie wesola piateczka. Nasz szef, czyli Grzes i Daniel czekaja na nas w Alpach.

12 lipca   09:57
Po niewygodnej podrozy jadac czesciowo busem i troszeczke busem na pociagu dotarlismy do Saas Grund. Bez konkretnego snu ruszamy teraz kolejka na 3150 do schroniska. Potrzeba aklimatyzacja-tam pozotajemy na noc.

12 lipca    18:15
A teraz sprostowanie do ostatniego smsa. Kolejka zawiozla cala 11-to  osobowa grupe do Kreuzboden na 2397 npm potem z buta do Weissmieshutt(2726) schronisko- tu bedziemy nocowac. Zabieramy najpotrzebniejsze rzeczy i ruszamy na Jegihorn (3206) za szytem troche zabawy na via feratach i powrot do schroniska na blogi sen. Pozdrawiam wszystkich klubowiczow i zycze wytrwalosci . Ks. Jacek

13 lipca    12:27
Wlasnie zdobylismy Weissmies 4 026 m n.p.m.

14 lipca   13:47
Wczoraj jedna osoba z powodu choroby wysokosciowej została w schronisku. reszta ruszyla lodowcem omijajac szczeliny i przepiekne seraki na Weissmise. 300 m od szczytu Lisek nie dal rady i poszedl na dol. Ok 10.30 stanelismy na szczycie. Przepiekna pogoda a co za tym idzie wrecz bajkowe widoki. Dzis dzien na nabranie sil. Co bedzie jutro - zobaczymy.

15 lipca   16:47
Decyzja Grzesia-szefa nader dobra, napisze wiecej, b.dobra. Poszlismy na mniej komercyjny szlak w rejonie Zermat. Po drodze z St. Niklaus (1127 m) spotkalismy tylko 3 ludzi. Jestesmy teraz w schronisku Topali na wys. 2 679. Zostajemy na nocleg.

16 lipca    10:12
Jestesmy na wysokosci 3 835 m. Szczyt Brunegghorn.

16 lipca    21:57
Dzisiejszy dzien byl bardzo ciezki. O 4.20 rano wyruszylismy z Topali w strone Brunegghorn. Choc to nie jest 4-ysiecznik,to jednak dal nam popalic. Nachylenie stoku w partii szcztowej okolo 50 stopni,do tego pod malutka warstwa sniegu lod. Szlak w ogole dziewiczy. Na szycie stanelismy o 10.10,czyli prawie 6 h wspinaczki. Droga powrotna 8 h. Jutro odpoczynek. Pozdrawiam

19 lipca   11:21
Wczoraj ruszylismy 600 m na 2768 m tu spalismy w jakiejs chacie (tygiel miedzynarodowy). Jestesmy teraz na 3167 m i dalej ruszamy na 3800 - tam bedzie nastepny nocleg.

20 lipca   06:57
Mont Blanc zdobyty

Komentarze Dodaj komentarz 26 lipca 2010 16:55 Dodał: krzysztof
Separator

Komentarze do notki "Alpejski trekking i coś więcej" (brak)

Separator

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.